sobota, 29 grudnia 2018

***

   Od czego by tu zacząć, Tata? Czy od tego, że od wczoraj Cię NIE MA, czy od tego, że do wczoraj BYŁEŚ? To pierwsze kryje wieczność niezmierzoną, w tym drugim mieści się zaledwie rolka filmu 83 lat Twojej ziemskiej wędrówki. Nie ma w nim miejsca na wymysły, fikcje, naciąganie rzeczywistości. To film dokumentalny. Jeśli go teraz na spokojnie przeglądasz, może nie raz, nie dwa, czerwienisz się ze wstydu, z zażenowania... I wcale nie z powodu gładkiego lica, które upamiętnił jakiś fotograf w swojej kanciapie, z końcówki lat 50. ubiegłego wieku. Może raczej pragniesz czaru odwrócenia tego, co się już kiedyś zdarzyło, pragniesz zapłakać nad swoimi słabościami, przeprosić za wszystkie wyrządzone przez siebie przykrości - te małe, i te większe. 

   Ale nie po to przecież monologuję do Ciebie, by Ci zakłócać spokój, zanim oddalisz się ostatecznie. Znasz mnie: jestem rzeczowa. Kiedy dorosłam, spoważniałam na dobre i odważyłam się wypowiadać w gronie starszych, lubiłeś ze mną rozmawiać, słuchałeś z uwagą moich opinii, liczyłeś się z moim zdaniem, choć niekoniecznie znajdowało to zastosowanie w praktyce. Miałam do Ciebie mnóstwo konkretnych pretensji, ale tej nici porozumienia z Tobą przy rozmowach na różne tematy, nigdy nie zapomnę. Wiem, że z uwagą zaglądasz mi teraz przez ramię.
   Dlaczego wracam do tego, co w filmie o Tobie niedoskonałe, co powinien przykryć cud niepamięci? Dlaczego w ogóle pozwalam sobie na taki ekshibicjonizm? Ponieważ w żalu, który mnie rozpiera, w poczuciu STRATY, nie mam jak inaczej powiedzieć Ci,Tato, że czas i okoliczności, w moim odczuciu, zdjęły z Ciebie ten ciężar, który obarczał Twoje barki skutkami złych wyborów, niefrasobliwości, dawnej apodyktyczności, lekceważenia dla bliskich. Chciałabym, żebyś w spokoju oczekiwał spotkania z nami, kiedy przyjdzie na nie czas, bo odpokutowałeś z nawiązką wszystko, co zasługiwało w Tobie na krytykę, domagało się potępienia, naprawy, ekspiacji. Z trudem myślę o cierpieniu, które przyniosły Ci ostatnie dwa lata i wiedz, że bałabym się życzyć go nawet tym, którzy się do niego przyczynili, a dziś nic nie mąci im doskonałego samopoczucia. Przy tym boli mnie serce - dosłownie i w przenośni - bo być może i ja dokonywałam wobec Ciebie niewłaściwych wyborów, nie dopełniłam obowiązku, nie odważyłam się dźwignąć całego ciężaru, który mnie przerósł, a jedynie jego cząstkę. Może, podświadomie, dopuściłam się grzechu ukarania Cię?
   Przeglądam albumy ze zdjęciami, a w nich Twoje zdjęcia z młodości, ponieważ chcę, żeby to własnie one stanowiły matrycę Twego obrazu w moich wspomnieniach i myślach o Tobie, by móc się skutecznie uporać ze smutkiem ostatnich dni. Wierzę, że tak można łatwiej zapełnić tę wyrwę, próżnię i niedowierzanie, że to, co odwiecznie zdarza się innym, może stać się jednak i naszym doświadczeniem. Tak, Tato, ja słyszałam, że ludzie umierają. Tylko nie myślałam, że nas to też dotyczy...
  Gdyby to, co napisałam o Tobie, przeczytali Twoi znajomi (jestem spokojna - nie przeczytają...), byliby pewnie zaskoczeni. Nie ciekawi ich z pewnością, że byłeś niedoskonałym mężem i ojcem, bo często stanowiłeś dla nich autorytet na płaszczyźnie zawodowej. Można ich podzielić na tych, którzy Cię lubili i szanowali oraz tych, którzy Cię nie lubili, ale zdobywali się na respekt, bo była w Tobie pasja robienia dobrze tego, co Cię, jak to mówią, jarało. Miałeś, dopóki pozwalało Ci na to zdrowie, cechę dziś unikalną - zajawkę na społecznikostwo: pielęgnuję w pamięci opinie ludzi, których poznałam i którzy mi o tym mówili, bo nie pamiętam, bym dowiadywała się o tym od Ciebie samego. 
   Skończył się właśnie bardzo ważny etap w moim życiu, Tato. Najczęstsze uczucie, które stale mnie dopada, to poczucie niedowierzania. Żadne inne nie jest tak wyraziste. Martwię się też, że czujesz się osamotniony, opuszczony, bo nie możemy już Cię fizycznie dotknąć, pogłaskać, wziąć za rękę... Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, wiedz, że spędza mi to sen z powiek, że kurczowo trzymam się myśli, że Twój sen jest spokojny. Niech tak będzie. Do zobaczenia gdzieś, kiedyś, Tato.


Prześlij komentarz