Uwaga, Fundacja Centaurus!

    A to było tak. Lat temu parę wzięłam udział w ratowaniu przed rzeźnią klaczy Heidi. Potem były następne konie, kucyki, którym wraz z innymi bezimiennymi ofiarodawcami, wykupiłam życie lub zapewniałam powrót do zdrowia. Pośredniczyła w tym Fundacja Centaurus, od której - przed każdą kolejną wpłatą na jej konto - otrzymywałam poruszający list o losach zwierzęcia, oczekującego mojej pomocy. A potem dumna i wzruszona dowiadywałam się, że kolejny Elf, Inka, Paluszek i inne biedaki uszły złemu losowi - również dzięki mnie. Z pełnym przekonaniem postanowiłam przekazywać Centaurusowi swój 1 %, nakłoniwszy do tego również mego męża. 

     I tak pewnie byłoby do dziś, ale kiedyś zaczęłam otrzymywać prośby o wsparcie w formie zdublowanej: elektronicznej (zresztą na dwa adresy) i papierowej. Zwróciłam się z uprzejmą prośbą do Centaurusa, by  przysyłać mi wszelkie materiały wyłącznie drogą elektroniczną, ponieważ polskie konie są mi równie drogie jak polskie lasy. Uzyskałam odpowiedź, że niestety, Fundacja na razie nie może tylko elektronicznie, ale pracuje nad tym i ............ bez efektu.

   Jako osoba niezbyt rozgarnięta, nie potrafiłam zrozumieć, co uniemożliwia uporządkowanie baz danych i rezygnację z kampanii papierowej - kosztownej, obciążającej budżet Fundacji (czytaj: marnotrawiącej wpłaty ofiarodawców), nieekologicznej wreszcie. Coraz mniej zaczęło mi się to podobać, zwłaszcza, że odpowiadałam finansowym wsparciem na większość apeli (mniej więcej raz na dwa miesiące). Uruchomiło się myślenie typu: zaraz, zaraz - ja tu wpłacam kasę, a moje prośby ktoś ma sobie niefrasobliwie w de?! Chwila!!!
   Tymczasem Centaurus zaczął przekraczać wszelką miarę namolności. Zeźlona, wystosowałam doń zdecydowany liścik. Domagałam się w nim stanowczo usunięcia moich danych osobowych z bazy Fundacji, w związku z uporczywym lekceważeniem moich oczekiwań. Podkreśliłam, że pomagałam, pomagam i chcę pomagać nieszczęśliwym zwierzętom, ale nie kosztem drzew. Na koniec powołałam się na swoje prawa w świetle Ustawy o ochronie danych osobowych. Maila wysłałam na weronika@centaurus.org.pl
     I wiecie, jak zareagowała na moją prośbę weronika? Pominęła milczeniem treść mego listu, a następnego dnia podesłała mi na maila kolejną ckliwą opowieść. I żeby przestał mi się marzyć rozbrat z F.C., dostałam od niej PODWÓJNĄ porcję tych samych informacji  w formie papierowej.








Taką ilością przesyłek "uszanowano" moją wolę






   Rozsierdziło mnie to do granic. Napisałam więc, że DOMAGAM SIĘ ZAPRZESTANIA BEZPRAWNEGO UŻYWANIA MOICH DANYCH OSOBOWYCH. Podkreśliłam, że UPORCZYWE PRZESYŁANIE MI (DROGĄ ELEKTRONICZNĄ I TRADYCYJNĄ) MATERIAŁÓW W OCZEKIWANIU NA WPŁATĘ PIENIĘDZY, W TYM EPATOWANIE ZDJĘCIAMI O DRASTYCZNEJ TREŚCI, WBREW MOJEJ WOLI, STANOWI NARUSZENIE MOICH PRAW. I że NIE JEST WIARYGODNY W OBRONIE ZWIERZĄT TEN, KTO LEKCEWAŻY PODSTAWOWE PRAWA DRUGIEGO CZŁOWIEKA. Dodałam, że z powodu arogancji F.C. WYCOFUJĘ SIĘ Z JEJ WSPIERANIA raz na zawsze. Zagroziłam, że JEŚLI IGNOROWANIE MOICH PRAW OBYWATELSKICH NIE ZOSTANIE ZAPRZESTANE, ZWRÓCĘ SIĘ ZE SKARGĄ I PROŚBĄ O INTERWENCJĘ DO GENERALNEGO INSPEKTORA OCHRONY DANYCH OSOBOWYCH.

    I wiecie, co? Załamka! Otrzymałam niebawem kopertę, w której znalazłam plik drastycznych zdjęć, wraz z prośbą o przekazanie Fundacji 1 %. Czaicie czaczę? Jakbym z pniem korespondencję prowadziła. Najsmutniejsze jest to, że ja już od ponad pół roku nie wpłacam na Centaurusa, ale wpłacają inni, by pokryć koszt - nie ratowania zwierząt - ale całych plików listów i zdjęć wysyłanych m.in. do mnie.
    To wszystko skłoniło mnie do rozmyślań nad sensem działalności rozmaitych fundacji w kraju nad Wisłą, a F.C. w szczególności.Uczestniczyłam (i uczestniczę) we wspieraniu paru instytucji tego typu i każda z nich w pewnym momencie zaczynała przeginać pałę (nasz narodowy znak rozpoznawczy?). Wtedy pisałam, że ja już dziękuję i wiecie, co? Wszystkie one, z fochem lub bez, zaprzestawały swoich sztuczek. Wszystkie, z wyjątkiem Fundacji Centaurus.
   






Oto wyraz zmarnowanych środków. Zdjęcia ułożyłam tak,
by oszczędzić Wam oglądania drastycznych szczegółów








   W zasadzie więc, to o co chodzi takim fundacjom? O ratowanie zwierząt? A może o ratowanie kieszeni pana, który kupił se ksero i chce mieć kasę za to, że kseruje zdjęcia skatowanych zwierząt w setkach, może tysiącach, by agresywna  i żarłoczna fundacja mogła je słać do takich, jak ja, nawet wbrew ich woli? A może o interesa innego pana, który sponsoruje koperty i znaczki pocztowe  tych wysyłek - i też jest mu to z jakichś względów na rękę? A może jeszcze inny, nierozszyfrowany tu biznes, wchodzi w rachubę? Kto odpowie?

    Byłam niedawno na szkoleniu w związku z przepisami Ustawy o ochronie danych osobowych. Ludzie kochane! To jest tak surowe prawo, że w porywach sięga absurdu. Jednak: dura lex, sed lex! Zatem, czy się prawo komu podoba, czy nie, za jego naruszenie grożą wysokie grzywny! Czy to możliwe, że Ustawa o ochronie danych osobowych ma dla F.C. taką wartość jak bajka o krasnoludkach?
     Mnie się dotąd nie chciało znaczka skarbowego kupować do wniosku ze skargą do Inspektora Ochrony Danych Osobowych, ale gdybym to zrobiła, F.C. musiałaby poświęcić wiele wpłat swoich darczyńców - nie na cele statutowe, ale na opłacenie grzywny, która się jej za takie kulawe numery należy.
    Wraz z opublikowaniem niniejszego posta, wysyłam list (już nie do weronikacośtam), by Fundacja zapoznała się z prasą w internecie na swój temat. Bardzo mnie ciekawi, jak się to skończy. Nie ukrywam, że mam dreszczyk emocji:) Jeśli mnie oleją, co nie jest wykluczone - odżałuję na znaczek skarbowy, niestety, zapłacą podopieczni.
       Czy macie tak samo negatywne doświadczenia z fundacjami w kraju na Wisłą, jak ja? Jeśli ktoś dotrwał do końca tych wynurzeń, proszę, niech zbuduje mnie jakimiś sensownym przykładem, bym znowu mogła jakie trzy grosze rzucić, do jakiego kapelusza, na jaki zbożny cel:)

C.d. tej historii tu i tu :)


3 komentarze:

Kaziek pisze...

Całkowicie się z tym zgadzam. Co więcej, uważam, że Fundacja Centaurus to zwyczajny przekręt.

[a tutak jest część druga z dwóch]


14.3. Naruszenie postanowień pkt 14.1. podlega karze umownej w wysokości 25.000,00 zł
(słownie: dwadzieścia pięć tysięcy złotych) i skutkuje odebraniem przedmiotu umowy wraz ze źrebięciem
oraz natychmiastowym wypowiedzeniem umowy z winy Adoptującego.
14.4. Naruszenie postanowień pkt 14.2. podlega karze umownej w wysokości 1.000,00 zł
(słownie: jeden tysiąc złotych).
16.3. Naruszenie postanowień pkt 16.1. i 16.2. podlega karze umownej w wysokości 5.000,00 zł.
(słownie: pięć tysięcy złotych).
21.3. Wysokość kosztów o których mowa w pkt 21.2. określa się w kwocie 450,00 zł miesięcznie

Kontrola wykonania umowy
24.1. Fundacja uprawniona jest do dokonywania zapowiedzianych i niezapowiedzianych kontroli
zarówno stanu zdrowia konia jak i postanowień niniejszej umowy, w trakcie których Adoptujący okazuje
przedmiot umowy i książeczkę zdrowia.
24.2. Adoptujący zobowiązuje sie umożliwić dokonanie kontroli osobom reprezentującym
Fundację.

24.4. Stwierdzenie i ocena warunków utrzymywania konia, jego stanu zdrowia lub naruszania
postanowień umowy przysługuje wyłącznie osobom reprezentującym Fundację.

25.1. Adoptujący zobowiązany jest do wysyłania zdjęć dokumentujących stan zdrowia konia –
zgodnie ze wskazaniami określonymi w pkt 25.2. - co 30 dni, licząc od dnia podpisania umowy. Zdjęcia
przesyłane są droga mailową na adres kontakt@centaurus.org.pl lub pocztą na adres Fundacji.
25.2. Zdjęcia – o których mowa w pkt 25.1., muszą spełniać następujące wymagania:
1) zdjęcie obejmujące całą sylwetkę konia z prawego profilu, wykonane w oświetleniu
dziennym na zewnątrz budynku.
2) zdjęcie obejmujące całą sylwetkę konia z lewego profilu, wykonane w oświetleniu
dziennym na zewnątrz budynku.
3) zdjęcia kopyt, wykonane w oświetleniu dziennym na zewnątrz budynku.
4) zdjęcia wykonane najpóźniej w terminie 7 dni od dnia przesłania ich do Fundacji.
25.3. W przypadku przesłania przez Fundację wezwania do wysłania zdjęć - z powodu
niewypełnienia pkt 25.1. przez Adoptującego - Adoptujący zobowiązuje się do wysłania zdjęć w terminie 3
dni od powiadomienia go o treści tego wezwania.
26.1. W przypadku naruszenia obowiązków określonych w pkt 25.1. lub przesyłania zdjęć
niespełniających warunków określonych w pkt 25.2. Fundacja może przeprowadzić kontrolę warunków
utrzymania oraz stanu zdrowia konia stanowiącego przedmiot umowy
26.2. Koszt kontroli - o której mowa w pkt 26.1. – w wysokości 1.000,00 zł (słownie: jeden tysiąc
złotych) obciąża Adoptującego, według rozliczenia określonego w pkt. 23.
26.3. Każdorazowe trzykrotne naruszenie przez Adoptującego pkt 25.1. skutkuje nałożeniem na
niego kary w wysokości 3.000 zł. oraz może skutkować natychmiastowym wypowiedzeniem umowy z winy
Adoptującego.

******
Tak wygląda "adopcja" z Fundacji Centaurus.
Nawet jeśli wymówicie fundacji tą niewolniczą "umowę", nadal musicie dalej płacić
No zwyczajne zdzierstwo.

Nieżle sobie ktoś tym oszustwem "funduje" luksusowe życie, bo tu na sto procent nie chodzi o dobro konia. WSTYD i HAŃBA dla naszego kraju. O tym się powinna zająć prokuratura.

Kazik pisze...

Całkowicie się z tym zgadzam. Co więcej, uważam, że Fundacja Centaurus to zwyczajny przekręt.

To jest niestety tylko fasada na zwyczajny przekręt. Tu nie chodzi o ratowanie niczego poza kontem bankowym jej tworzycieli. Wiem, że to są ostre słowa, ale niestety sam się o tym przekonałem bolesnym doświadczeniem.

Umowa Fundacji Centaurus jes niewolnicza. NIEWOLNICZA. To nie ma nic wspólnego z dobrem konia, to jest po prostu zdzieranie pieniędzy i zwykły szantaż. Tej umowy nie da się dotrzymać i osoba aoptująca nie ma żadnego zabezpieczenia przed nadużyciami ze strony Fundacji, której umowa pozwala na rerroryzowanie adoptującego cztero- i pięciocyfrowymi rachunkami, które są płatne w ciągu siedmiu dni od otrzymania i nie mogą być rozstrzygane drogą sądową.
Konkrety:

***
5.4. Zabrania się robienia zdjęć i publikacji zdjęć konia w celach zarobkowych,

***
czyli nie wolno Ci opublikować wideo na YouTube jak sobie galopujesz, gdyż można na tym "zarobić"
***
5.5. Naruszenie postanowień określonych w pkt 4.2. w zw. z pkt 4.1. tj używanie konia przez osoby niewskazane w umowie podlega karze umownej w wysokości 10.000,00 zł (słownie: dziesięć tysięcy złotych).

5.6. Naruszenie postanowień określonych w pkt 5.1. i 5.2. (...) [Adoptujący] podlega karze umownej w wysokości 15.000,00 zł
(słownie: piętnaście tysięcy złotych).

5.7. Naruszenie postanowień określonych w pkt 5.1. poprzez sprzedaż przedmiotu umowy
podlega karze umownej w wysokości 25.000,00 zł (słownie: dwadzieścia pięć tysięcy złotych).
5.8. Naruszenie postanowień określonych w pkt 5.1. i 5.4. podlega karze umownej w wysokości 10.000,00 zł (słownie: dziesięć tysięcy złotych).

***
za zrobienie i opublikowanie zdjęcia konia płaci się karę 10.000 zł!
***
6.2. W przypadku wypowiedzenia umowy przez Adoptującego lub rozwiązania umowy za porozumieniem stron, Adoptujący zobowiązany jest dokonać transportu konia do dowolnie wskazanej stajni Fundacji lub każdej innej stajni nie stanowiącej własności Fundacji w dowolne miejsce na terenie kraju.
***
a dlaczego nie na Księżyc?
***
6.3. W przypadku wypowiedzenia umowy przez Fundację z przyczyn leżących po stronie Adoptującego, Adoptujący zobowiązany jest dokonać transportu konia do dowolnie wskazanej stajni Fundacji lub każdej innej stajni nie stanowiącej własności Fundacji w dowolne miejsce na terenie kraju, w terminie 7 dni od dnia wypowiedzenia umowy.

***
W terminie 7 dni?? Dlaczego nie natychmiast, LOL! A co się stanie jak nie możemy tego zrobic od razu, bo akurat dziecko mamy chore na grypę? A to się płaci!
***
6.4. W przypadku nie zachowania terminu (...) Fundacja dokona transportu konia, wystawiając Adoptującemu rachunek za wskazany transport

13.Adoptujący zobowiązuje się dokonywać:
1) stałych szczepień raz na 12 miesięcy;
2) odrobaczeń w terminie co 3 miesiące;
3) rozczyszczania kopyt w terminie co 6 tygodni

12.5. Naruszenie postanowień pkt 12.1. - 12.3. [skróconych powyżej - przyp. mój] podlega karze umownej w wysokości 5.000,00 zł.

14.2. Obcinanie grzywny lub ogona jest zabronione

[część pierwsza z dwóch]
Skandal.

Prządka pisze...

No, proszę! Już myślałam, że nikt nie zechce komentować działalności fundacji, która śrubuje przepisy wobec adoptujących zwierzęta, ale sama podstawowych przepisów prawa ogólnego nie jest w stanie przestrzegać. A tu proszę! Spuentuję te komentarze wnioskiem, że Polska to państwo równych i równiejszych, o czym przekonałam się (i nie tylko ja) wielokrotnie. :(
Pozdrawiam Kazika!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...