poniedziałek, 23 lipca 2012

A song for you

    Dziś mija pierwsza rocznica śmierci Amy Winehouse. Nie zauważyłam, by ktoś się specjalnie rozczulał nad tym medialnie.W mojej ulubionej Trójce chyba tylko egzaltowany red. P.S. wspomniał smutny 23. lipca 2011 r... 
    Tymczasem ja rozpamiętuję ten dzień z prawdziwą przykrością, ponieważ twórczość Amy ciągle ma dla mnie wartość szczególną. Mogę śmiało przyznać, że ta niepokorna dziewczyna, która była Muzyką  całą sobą, jest jedną z ważniejszych postaci mojej prywatnej mitologii. Pisałam już o tym tu
   Chciałabym przypomnieć Amy piosenką z jej płyty wydanej pośmiertnie. Ten utwór wyśpiewał kiedyś cudownie Ray Charles, ale kiedy słucham go w interpretacji Winehouse, za każdym razem zaliczam gęsią skórkę. Mili Państwo - A song for you:

3 komentarze:

Wiolka pisze...

Cóż, tak to już jest... Miała cięzko w życiu, niesprawiedliwość, szpony nałogu, wokół tylu nieżyczliwych jednak jej talent sam sie bronił i ludzie uznali ją za wspaniałą artystkę... szkoda że tak szybko o niej zapomnieli... Ja często wracam do jej piosenek... jakos tak automatycznie... sama nawet nie wiem dlaczego... Jest w nich coś co przyciaga...

dudqa pisze...

Czas biegnie tak szybko i nieprzerwanie, ahh jaka szkoda, że w takich chwilach niemoze przystanąć na chwilkę ...

Bożenka pisze...

niesamowity głos...bardzo lubię jej słuchać...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...