wtorek, 20 grudnia 2011

Kiepski dobrego początek

      Przybieżało dziś do mnie dwóch panów doręczycieli: jeden, wysiadłszy z dostawczego autka, ciepłą rączką podał mi niemałą paczuszkę, drugi - zziębnięty i udreptany - wyciągnął ze swej torby okazałą kopertę. Przyglądałam się przesyłkom dłuższą chwilę i dokonywałam w myślach trudnego wyboru: którą to rozbebeszyć najsampierw? 
     Po chwili zastanowienia padło na tę większą, tę od zaróżowionego pana kuriera. Nie wiem, dlaczego tak dałam się zwieść pozorom okazałej objętości przesyłki i ciepłym rączkom, które mi ją podały, albowiem astronomiczne było moje rozczarowanie, kiedy, poza fakturą na swoje nazwisko, nie znalazłam w paczce ani jednego zamówionego produktu, za to gromadę przedmiotów raczej dla krewkiego młodzieńca, niż dla mnie przeznaczonych. 
     Spłynął na mnie stan przedzawałowy, ponieważ spodziewałam się m.in. upominków podchoinkowych. Drżącą ręką wykręciłam numer telefoniczny do nadawcy i w trakcie pogawędki wyszło na jaw, że poza mną, numer wykręcił dziś również pan pakowacz. Nadawca uspokoił mnie, że nie będę musiała szukać w popłochu rózeg, by choć nimi uhonorować wigilijnych gości.
     Ten niefortunny początek bebeszenia przesyłek nastroił mnie ponuro. Bez entuzjazmu zabrałam się do otwierania koperty i.... jakież było moje zdumienie: czerpałam z koperty jak z rogu obfitości, a wyczerpałam nie tylko to, co było mi obiecane, ale znacznie więcej! Obietnicę z obfitym naddatkiem spełniła Ania z Zajączkowego bloga, której szczęśliwa ręka wyciągnęła karteczkę z moim imieniem w jej candy-zowanej zabawie. Chwyciłam więc za aparat i uwieczniłam zawartość koperty. Potem pokleiłam zdjątka, a efekt prezentuję poniżej:
   


     Dostałam od Ani nie tylko naszyjnik z oplecionych kamyczków i kolczyki z  lawy wulkanicznej, ale też przecudne frywolitkowe kolczyki w kolorach białym i zielonym. Są piękne w swojej subtelności. Nie mam pojęcia o frywolitkowaniu, więc tym bardziej budzą mój zachwyt. Ponadto Ania zadbała o wygląd mego drzewka bożonarodzeniowego - zawisną na nim dwa aniołki, z serduszkami w małych garstkach. Dzięki upominkowi z Zajączkowego bloga nie będę również narzekać na bezczynność - Ania wrzuciła do koperty całe mnóstwo tzw. przydasi (przydasiów?). Znalazłam tam minerały, koraliki, półfabrykaty, przecudne pióra ptasie, cekiny i takie cosie, które prawdopodobnie przydają się w  scrapbookingu. Jestem wniebowzięta, ponieważ mam przypadłość sroczą, tzn. zbieram i gromadzę absolutnie wszystko, co służy rękodziełu - choć ja niewiele rękodziałać potrafię. 
Aniu, wielkie, wielkie dzięki! Pozdrawiam Cię serdecznie!
   

  A gdy wczoraj zaglądnęłam na polecaną wcześniej stronę sponsora karmny dla psisków ze schronisk, taki odczytałam komunikat:

Fajnie!

Dzięki za wizytę, pozdrawiam przedświątecznie!

Gif wypożyczony z Magazynu Gifów
      



    

6 komentarzy:

Marzena pisze...

"gromadę przedmiotów raczej dla krewkiego młodzieńca" ? - ja bym to zachowała dla siebie :D
Ale Twoja wygrana w candy - super! Ty to masz szczęście... :)

angeluS pisze...

gratuluję wygranej ! Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

zajączek pisze...

Bardzo się cieszę, że drobiazgi się spodobały :-) Muszę powiedzieć, że piękne zdjęcia zrobiłaś tym kolczykom, są ładniejsze od moich :(
W każdym razie cieszę się Twoją radością i życzę Wesołych Świąt!

olllq pisze...

Zaintrygowałaś mnie tą " gromadą przedmiotów dla krewkiego młodzieńca" , proszę o szczegóły ;) Prezent candy-zowany uroczy. Frywolitkowe kolczyki budzą zachwyt.
Pozdrawiam.

Prządka pisze...

Jejku, Dziewczyny! Tak Was ciekawi ten sprzęt dla krewkiego młodzieńca, a ja na samo wspomnienie rumieńcem się oblewam:)

Inkwizycja pisze...

Ty też masz "przypadłość sroki"? To bardzo fajne skrzywienie ;-)
Gratuluję szczerze wspaniałej wygranej.
No... mnie tez "sprzęt dla młodzieńca" zaintrygował... wstydzę się ;-)
Ale historyjkę opowiedziałaś uroczo ;-)
Życzę Ci pięknych, radosnych Świąt i czułości w sercu,
ściskam czule!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...