środa, 5 października 2011

Kolejne lato minęło bezpowrotnie, a żal...

     Najpierw wspomnę nieśmiało, że moje pierwsze candy nadal trwa. Wiem, że jest skromne, jednak tak właśnie bywa z początkami, ale potem.... jak wezmę, jak się przepoczwarzę w motyla - znaczy w biżuteryjkę kreatywną - jak wystawię następny poczęstunek, to wszyscy padną z wrażenia niczym rażeni gromem. Taaa.

     Nowym Gościom na moim blogu wyjaśnię, że mogą dopisywać komentarze pod poprzednim postem do północy najbliższej soboty. W niedzielę przespaceruję się po blogach komentujących, choć połowę z nich już z wielką przyjemnością przeglądałam (Kochane, jakie Wy zdolne jesteście, jak fajnie upływa Wasza codzienność, ile w Was ciepła i dobrej energii!!!), następnie dokonam losowania. W poniedziałek ogłoszę wyniki. Zapraszam!
     A teraz motyw tytułowy. Tak, wiem że lato minęło dwa tygodnie temu. Nie przespałam tej chwili. Moje opóźnienie wynika raczej z podświadomego oporu przed przyjęciem do wiadomości, że jesień rozgościła się na dobre. Na szczęście jest piękna - nie ponura, zapłakana, oziębła, ale właśnie słoneczna, przytulna, kolorowa - jeśli ktoś zna piękniejsze żółcie, brązy i czerwienie, niż te na gałęziach klonów jesienią, to niech mi je wskaże :)
     Ale lata żal i tak. To pora roku, w której średnia statystyczna smutków - i tych jednostkowych, i tych zbiorowych - jest z pewnością najniższa. Stąd nasza miłość do lata. Cóż, zasada przemienności jest jednak nieubłagana - ale może to i dobrze, bo dzięki niej minie jesień i zima, a w perspektywie pojawi się wiosna i lato: itd., itp., etc. :)
    Tegoroczne lato pożegnaliśmy with my lovely hubby :) objeżdżając najbliższą okolicę, przy użyciu napędu nożno-rowerowego. Było tak: 
    Opuściliśmy Suwałki od strony Sejn i skierowaliśmy się na Małą Hutę, piękną wioseczkę, której urok został dostatecznie doceniony przez co zamożniejszych suwalczan, osiedlonych tam w bardziej i mniej pięknych domeczkach, wzdłuż centralnej jednopasmówki. Następnie wjechaliśmy na tereny Wigierskiego Parku Narodowego, gdzie z przykrością dostrzegliśmy wyraźnie nasiloną wycinkę drzew - Park sobie, a życie sobie. Zatrzymaliśmy się nad rzeką Kamionką, a potem nad jeziorem Krzywym:


     Następnie trafiliśmy nad śliczny, wypełniony lodowatą wodą sucharek, takie oczko leśne. Tutaj także uwieczniliśmy piękno okolicy i siebie wzajemnie (niekoniecznie w związku z pięknem :)


   Po przepedałowaniu około 12 km, uznaliśmy że warto się pokrzepić. Okazja nadarzyła się szybko, gdyż na trasie naszego wypadu znalazła się karczma Gościniec w miejscowości Krzywe, na trasie Suwałki-Sejny. Ceniąc walory zdrowotne soków owocowych i warzywnych marzyliśmy o szklaneczce pomidorowego lub porzeczkowego. Ale dzie ta! Skłaniające się ku tradycji menu Gościńca nie przewidywało takich fanaberii - oferując Colę, Fantę, Sprite'a itp. tradycyjne napoje Suwalszczyzny. Cóż było czynić? Pani podała nam po małym kufelku piwa - a my ceniąc jego walory, szybko zapomnieliśmy o soczystym zawodzie i daliśmy upust dobremu nastrojowi:


   Kilka dni później my lovely hubby :) postanowił uwiecznić mijające lato 2011 w okolicach Wigier:


   I tak oto lato odeszło. Może na grzywach tych koni w Gawrych Rudzie?:


   A może na płatkach tego słonecznika lub na skrzydłach motyla, który pozował do zdjęcia pod oknami naszego mieszkania?

    Jak podoba się Wam to zdjęcie? Uważam, że jest piękne (nie zostało poddane żadnej obróbce - a obiekty wyglądają niemal jak namalowane).
    Dedykuję je wszystkim miłym Gościom mojego bloga :)
    No i milusi akcent na koniec, nie mogłam sobie darować:


12 komentarzy:

Joashka pisze...

zdjęcie super - grunt do dobre oświetlenie
pozdrawiam jesiennie :)

esophie pisze...

Kochana Twoje candy nie jest takie skromne, ja marzę o takiej bransoletce i trzymam kciuki, żeby się do mnie szczęście usmiechnelo.
Fotki z wycieczki cudne.
pozdrawiam jesiennie z Poznania!
eliza

Prządka pisze...

Dzięki, Dziewczyny :) Tak miło usłyszeć (przeczytać) dobre słowo. Pozdrawiam serdecznie!

Kalisz made pisze...

Piękne zdjęcia pokazałaś. Tę północno - wschodnią Polski, to niestety tylko z filmów znam, ale kiedyś nadrobię:)
A słoneczniki bajkowe - ja je w każdej postaci uwielbiam.

Inkwizycja pisze...

Witaj! Podoba mi się u Ciebie ;-) To, co o sobie napisałas, jest bardzo sympatyczne. Na candy się zapisałam. A teraz muszę znaleźć chwilę czasu, żeby przeczytać resztę postów...
Uściski!
PS
Dziękuję za wizytę w Inkwizytorium ;-)

Prządka pisze...

Dzięki!
Cieszę się, że mogę Was gościć, Kochane, i na chwilę tutaj zatrzymać. Pozdrawiam ciepło :)

Blueberry pisze...

Zatęskniłam za Suwalszczyzną :) Byłam tam na praktykach studenckich i zakochałam się na zabój :) Maleńkie Sejny podbiły moje serce. Miło było pooglądać Twoje zdjęcia :) A z Wigier też mam pamiątkowe zdjęcie słonecznika, ale zdecydowanie nie jest tak urokliwe jak Twoje :)
Pozdrawiam cieplutko,
Ania

rrrrobaczek pisze...

Dziękuje za miłe słowa :)
Masz rację, fajnie jak nastolatki mają jakieś 'inne' hobby :>
A Twoje candy tak jak już wyżej zostało napisane wcale nie jest takie skromne ! :) Bransoletki są cudowne i z miłą chęcią włączyłam się do zabawy, jak i do obserwowania twojego bloga i zostania tu na dłużej.
Pozdrawiam gorąco :>

Aśko pisze...

uwielbiam słoneczniki,a Twoje zdjęcie jest niesamowite! też pomyślałam na pierwszy rzut oka,że to obraz :))

marrika91 pisze...

Na szczęście jesień przywitała nas piękną pogodą. Mam nadzieję że tak będzie przynajmniej do listopada

zajączek pisze...

Przyznaję Ci wyróżnienie, zapraszam po odbiór na moim blogu :)

MooNat pisze...

hihih
mój ulubiony "kawałek" Mumio:D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...