czwartek, 24 lutego 2011

Ja wiedziałam, że tak będzie...

     Jestem w prawdziwej rozpaczy, rozpaczy koloru czarnego, a słońce już nigdy dla mnie nie wzejdzie. Smutek mój bezbrzeżny bierze się z nabytej przed chwilą świadomości, odnośnie kryminalnego charakteru działalności, którą podjęłam w maju ubiegłego roku. Tak, stawiam tezę (a w zasadzie powielam przekonania licznych poprzedników), że wiedza wcale nie czyni szczęśliwym. Bo właśnie ta działalność, która wynikła wprost z miłości do Muzyki, zdaje się dobiegać końca z powodu wiedzy właśnie. Będę przeraźliwie krzyczeć zaraz!!! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!
    Zaczęło się od przeglądania interesujących fotoblogów i od pomysłu, by urozmaicić własnego bloga materiałem graficznym,  by to i ucho, i oko cieszył. Bardzo by mi pasowało prezentować sylwetki  i prace współczesnych artystów fotoaparatu lub mistrzów pędzla zakolesiowanych z grafiką komputerową... I, gdy ostrząc sobie pazurki na cudne prace Ryszarda Horowitza, przeglądałam internetową bazę jego dzieł, natknęłam się tutaj oto na pouczający tekst. I stwierdzam, że to chyba początek mego końca.
    Wynika z tego tekstu, że jakakolwiek forma wykorzystywania na własnej stronie internetowej cudzych zdjęć  jest prawnie zakazana, zaś naruszenie tego zakazu grozi poważnymi konsekwencjami. Nie ma tu znaczenia, czy strona ma charakter komercyjny, czy też nie: bez zgody twórcy lub właściciela praw autorskich, wysiadka. Prawo zezwala Ci wyłącznie na przeglądanie prac za pośrednictwem Internetu i to jest jedyny legalny użytek. Konstatacja, że w Internecie setki (tysiące?) osób, poza twórcą, zamieszczają jego prace, nie ma tu żadnego znaczenia. Zdecydowana większość wielbicieli sztuki uprawia ten proceder z przekraczaniem (świadomym lub nie) obowiązującego prawa.
Oczywistym staje się, że zakaz opisany i skomentowany tutaj oto - mimo, że wprost odnosi się do fotografii - obejmuje wszelkie inne wytwory intelektualne i dzieła sztuki. Ergo - pliki muzyczne (zwane przeze mnie wizytówkami) są tym samym przejawem mojej przestępczej działalności. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!
Niby się wie, że ochrona własności intelektualnej, ale przecież cele były ze wszech miar szlachetne: wspomagać promowanie fajnej muzyki, organizować się wokół wartościowych pasji, itp. No i co teres? Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
Straszna rozterka... zamknąć stronę? przeredagować? udawać zadłużenie intelektualne? powołać się na powszechnie stosowaną praktykę? Ratunku!
Póki co, zamiast twórczości Ryszarda Horowitza, moja. A tak! Albowiem smutek mój zapotrzebował ujawnić się w formie dzieła graficznego, do którego prawo własności posiadam niewątpliwie. Voila!


Wkrótce następne moje prace. All rights reserved!

4 komentarze:

hesseherre pisze...

How are you and Suzanne that pretty girl?
I hope you get what you need for her...
Kisses
Sergio

Prządka pisze...

Thank you so much, Sergio. We feel good, but help for Suzanne this is long, long process. I think, everything gonna be all right. We send you hugs.

Té la mà Maria - Reus pisze...

Szlifowanie imię Paweł Kuczyński, przepraszam za błąd w jego trasncriure nazwa
przytulić z Reus Katalonii

Prządka pisze...

Thank you for correction. I hope you are not angry at me for my intervention on the artist's name :)
Salutacions cordials des de Polònia :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...