środa, 10 listopada 2010

Babsi

     Babsi: tak pieszczotliwie nazywana jest czasem Bjork, osobowość i Artystka przez duże A. Przyznają to nawet ci, którzy preferują inne rodzaje muzyki, niż ta, uprawiana przez skośnooką Islandkę. Mój podziw budzi przede wszystkim jej twórczość muzyczna (choć ogromnych emocji doznawałam również oglądając Artystkę w obrazie "Tańcząc w ciemnościach", Larsa von Triera).
   Co mnie fascynuje w Bjork? Najpierw chyba magia jej muzyki, która ogarnia sobą wielkie przestrzenie dźwięku. Podziwiam
świeżość kompozycji,  rozmach aranżacji, oryginalność rozwiązań muzycznych, piękno frazy melodycznej, siłę i ekspresję wokalu. Poza tym jest to twórczość pełna treści i bardzo uduchowiona, a jej nadrzędną wartością jest niekwestionowany autentyzm przekazu. W muzyce Bjork i w niej samej nie ma cienia pozy, udawania, fałszu. Babsi ma w sobie jednocześnie bezbronne dziecko i pełną niezwykłej siły kobietę - to cudowny mariaż. I ta jej wyjątkowa inteligencja muzyczna :) 
Bjork mieści się w ścisłej czołówce moich najukochańszych i najbardziej podziwianych muzyków - jej twórczość porusza mnie do najdalej położonej komórki nerwowej :) Z pewnością nie jestem tu wyjątkiem. 
Bjork    Po lewej miniaturka prowadząca do zestawu moich ulubionych utworów, wynurkowanych na Wrzucie. Niestety, większość najpiękniejszych utworów stała się niedostępna (zamiast nich Wrzucacze proponują jakieś ohydne miksy i remiksy), więc nie zdołałam nawet uzbierać swojej magicznej jedenastki. Trudno. W okrojonej playliście znalazły się: All is full of love; Bachelorette; Gloomy sunday; Homeogenic; Hyperballad; Oceania; So broken; Unison.



Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...