sobota, 26 czerwca 2010

Wspomnienia anielskie

     Moja Przędzalnia aż kipi od kłębiących się w niej Rozmaitości. Ale jakiś elementarny porządek musi tu przecież być. Dlatego, po nieodżałowanym Michaelu, niechaj pośpiewa inny nieodżałowany - Jeff Buckley. Wybór kawałka na bloga był prosty: nie ma w muzyce drugiego takiego westchnienia, jak to, które inicjuje Hallelujah. Po wysłuchaniu Hallelujah serdecznie zapraszam tutaj - czyli na moją playlistę utworów Jeffa. Zgodnie z własną zasadą (nie przekraczać magicznej liczby 11), zamieszczam tam naprawdę wielką rozmaitość, ale za to żadnej z piosenek z osławionej i rewelacyjnej płyty Grace. Są natomiast i nagrania studyjne, i koncertowe, i rock, i blues, i piosenka francuska, kompozycje własne i covery... Dwa z utworów na tej liście to fajne, choć nietypowe smaczki. Pierwszy nosi tytuł Despite the tears: Buckley jest współautorem utworu i "tylko" pogrywa w nim na gitarze, śpiewa też chórki. Zamieszczam go, bo to doskonała kompozycja, moim zdaniem. Drugi, na końcu listy, Jeff śpiewa do spółki z Elizabeth Fraser, którą również bardzo cenię. Playlistę, serdecznie tu polecaną, tworzyłam z wielkim mozołem zakłopotanego liczbą 11 selekcjonera. Trzeba ją przesłuchać kilkakrotnie, by się utwierdzić, że Jeff Buckley wielkim muzykiem był.



piątek, 25 czerwca 2010

Do you remember him?

    Jak przypominają media: "Dokładnie rok temu – 25 czerwca – odszedł Michael Jackson, amerykański muzyk, artysta estradowy i tancerz, nazywany królem popu. Jego kariera i kontrowersyjne życie osobiste stały się nieodłączną częścią popkultury ostatnich czterech dekad". Kropka.
   
 

     Nie żebym była jakąś zapiekłą fanką Michaela, ale bardzo cenię go jako kompozytora, aranżera, producenta. Zostawił po sobie bogaty zbiór utworów tak plastycznych, że ich twórcze przekształcenia każą czuć podziw i dla kompozytora, i dla wielu interpretatorów.
     Michael Jackson
      W mojej playliście (miniatura wyżej) znalazły się piosenki raczej mniej znane lub może mniej popularyzowane. Kilka z nich zaskoczyło mnie samą (np. Little Susie). W zestawie, który udało mi się zlepić, znalazły się: Earth songFor all timeGhostsHeal the worldHuman natureIs it scaryLittle SusieMan in the mirrorSpeechlessSpeed demonThe Lady in my lifeThe way you make me feelWhatever happensWho is itWill you be there.
Polecam :)

niedziela, 20 czerwca 2010

Carlos Santana

Kiedyś fajnie Carlos Santana grał. Dziś niewiele już z tego zostało. Została technika, zniknęła magia. Magiczna była płyta Abraxas - wywołuje takie emocje, że... łoj, gdzie te czasy! Miałam problem z wyborem kawałka, ostatecznie Samba Pa Ti ustąpiła przed Mother's Daughter. Mam nadzieję, że spodoba się Zuzi, także Córeczce Mamusi :)
I jeszcze koniecznie playlista. Oto ona:
Carlos.Santana.Plays
To mieszanka rzeczy dawnych (pierwsze cztery) i nowszych (tych fajniejszych, moim zdaniem). W tych ostatnich Carlos towarzyszy uznanym wokalistom. Lista zawiera utwory:
1. Black magic woman; 2. Oye como va; 3. Incident at Neshabur; 4. Hope you're feeling better; 5. Chill out (things gonna change) [feat. Johny Lee Hooker]; 6. Pearls [feat. Angelique Kidjo and Josh Groban]; 7. Love of my life [feat. Dave Matthews and Carter Beauford].



piątek, 18 czerwca 2010

Echoes [live in Gdansk]

     Zakusił mnie come back, wynikający z mojej miłości do twórczości Davida Gilmoura. Po raz pierwszy kompozycja pojawiła się na płycie Meddle Pink Floyd, ale mnie szczególnie zachwyciła w swojej wersji powrotnej, grana podczas koncertu w Gdańsku: chodzi o Echoes. Pycha, którą można się sycić pół godziny bez mała: moc atrakcji! Jak policzyć, że utwór ma 40 lat, to po prostu chapeau bas!

 
Wcześniej fotka Davida z lat raczej młodzieńczych ;) Tworzenie playlisty, która jest tutaj, przebiegało boleśnie, co wynikało z konieczności licznych cięć. Pink Floydów uwielbiam niemal bezgranicznie, ale jakże łamać zasady (nie przekraczać liczby 11!), dobrowolnie przyjęte i własne na domiar?

wtorek, 8 czerwca 2010

Antony and the Johnsons

     Przepadam za twórczością Antonego Hegarty. Tu wrzucam Atrocities, odkryte przypadkiem, jak to w Przędzalni bywa często.
   Antony  < Po lewej zestaw, który serdecznie polecam. Zawiera: AeonBlue angelEpilepsy is dancingPoorest earRiver of sorrowSoft black starsThe guestsThe snow abidesTwilightWhere is my power.
     Wybór subiektywny, ma się rozumieć, cieszyłabym się, gdyby poza mną przypadł komuś jeszcze do gustu. Nie wiem, jak sądzą inni amatorzy tego Artysty, ale myślę, że naprawdę trudno go porównać z kimkolwiek - i jest to ważny, choć nie jedyny wyróżnik.


niedziela, 6 czerwca 2010

Madeleine Peyroux

     A oto Madeleine Peyroux. Zamieszczona niżej muzyczna wizytówka jest raczej refleksyjna, niż żywiołowa, bo bardzo lubię tę zadumę i tę barwę głosu, które tak sympatycznie kojarzą się z Billie Holiday. Pamiętam swoje zdumienie, gdy odkryłam, że Madeleine to biała młódka, a nie dojrzała czarna blues woman ;) Do swojej playlisty wybrałam 9, oczywiście różnych stylistycznie, utworów, które bardzo przypadły mi do gustu. Polecam serdecznie :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...