sobota, 25 grudnia 2010

MISS POLONIA 2010

Uff, jest po wszystkim. Miejsce Zuzki w pierwszej szóstce to znakomity wynik. Bardzo jesteśmy uradowani, choć naszym (i nie tylko naszym) zdaniem powinno być miejsce w pierwszej trójce. Zwyciężyła dziewczyna z ładną (w opinii licznych) buzią, ale też z najsłabszą figurą i topornym sposobem poruszania się. Twarzy I wicemiss jakoś nie mogę zapamiętać (na pewno piękne włosy), figura w porządku. II wicemiss bezbarwnie ładna. Oczywiście, pierwsza trójka budzi rozliczne kontrowersje. Jaką by zresztą nie była, budziłaby spory i rozbieżne opinie. Dlatego - de gustibus non est disputandum.


Co do samej imprezy. NĘDZA, NĘDZA I RAZ TRZECI NĘDZA. Biuro Miss Polonia mogłoby się, w zakresie organizacji i utrzymania przyzwoitego poziomu imprez, uczyć od agencji Igo-art, która przygotowała wybory Miss Województwa Łódzkiego. Odbywały się one w sali Filharmonii Łódzkiej, z zachowaniem odpowiedniego komfortu dla występujących i publiczności. Wybory prowadziła para dziennikarzy telewizji łódzkiej - z wdziękiem, dowcipnie, lekko. W trakcie przerwy, gości uczestniczących w imprezie poczęstowano lampką wina. Między kolejnymi wyjściami na scenę dziewcząt rywalizujących o tytuł najpiękniejszej łodzianki, można się było podelektować tanecznymi i muzycznymi występami  artystów zaproszonych na tę okoliczność. Z przyjemnością słuchaliśmy "żywej" muzyki niewielkiego bandu i jego wokalistki, także śpiewu Krzysztofa Kiljańskiego. Występy urozmaicała - prezentowana na telebimie w krótkich odcinkach - relacja z wizyty organizatorów w jednym z łódzkich przedszkoli, w trakcie której dzieciaki "wiedziały lepiej", kim jest Miss Polonia, co powinna jeść na śniadanie i jakiego męża posiadać. Bardzo podziwiam finał konkursu wojewódzkiego - poza zwyciężczynią i laureatkami 2. i 3. miejsca, wszystkie dziewczyny biorące udział w konkursie zostały uhonorowane jakimś miłym, niezobowiązującym tytułem (np. Miss Gracji, Miss Publiczności, Miss Wielkiego Serca, Miss Fotoreporterów, itp). Każda z dziewcząt tego wieczoru wróciła do domu nie tylko z garderobą konkursową, ale też z kwiatami i upominkiem okolicznościowym, w postaci kosmetyków, wina i czegoś tam jeszcze. Jak dla mnie - wzór organizacji, pozostawiającej bardzo, bardzo dobre wrażenie.


A teraz FINAŁ WYBORÓW MISS POLONIA 2010. Organizator - Biuro (Biurko?) Miss Polonia, program 2. TVP - patron medialny, że tak szumnie pogwarzę. Czas akcji - sobota, godz. 21, czyli pora największej oglądalności. Miejsce akcji: hala targowa, w której na codzień handluje się pewnie wersalkami, snopowiązałkami, może przyborami dentystycznymi. Miejsca dla publiczności - plastikowe krzesełka, z niepewnymi oparciami, ustawione na nawierzchni przypominającej asfalt, na jednym poziomie w pięciu rzędach wokół sceny i jej wybiegu. Przaśnie, siermiężnie, remizowo. Z opowiadań telewidzów wiadomo już, że relacja obejmuje tylko scenę i jej wybieg, Boże broń, by pokazywać coś poza tym. I udało się. Wnętrze szacownego targowiska bardzo skutecznie ukryte. Nastarał się reżyserzyna, dać mu premię!
I pomyśleć, że za te twarde plastikowe taborety i 50-procentową widzialność, Biurko zainkasowało po 100 zł od głowy (dla porównania - miejsce w aksamitem wyłożonym fotelu Filharmonii Łódzkiej okazało się o połowę tańsze!). 

wtorek, 7 grudnia 2010

UWAGA, odcinek 14.

Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

niedziela, 5 grudnia 2010

UWAGA, odcinek 13.


Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

czwartek, 2 grudnia 2010

UWAGA, odcinek 12.

Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

środa, 1 grudnia 2010

UWAGA, odcinek 11.

Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

poniedziałek, 29 listopada 2010

UWAGA, odcinek 10.

Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

sobota, 27 listopada 2010

UWAGA, odcinek 9.


Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

środa, 24 listopada 2010

UWAGA, odcinek 8.


Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

sobota, 20 listopada 2010

UWAGA, odcinek 7.



Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

piątek, 19 listopada 2010

UWAGA, odcinek 6.

Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

środa, 17 listopada 2010

UWAGA, odcinek 5.

Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

wtorek, 16 listopada 2010

UWAGA, odcinek 4.

Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

poniedziałek, 15 listopada 2010

UWAGA, odcinek 3.



Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

sobota, 13 listopada 2010

UWAGA, odcinek 2.



Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

piątek, 12 listopada 2010

UWAGA, odcinek 1.



Więcej zdjęć znajdziesz tutaj
Oglądnij je i w dniu 11. grudnia (program 2. TVP)
trzymaj
kciuki za Zuzię - nr 14

UWAGA, czyli cykl nowy, jednorazowy i absolutnie wyjątkowy

Z powodu wyższej konieczności, wprowadzam do swego muzycznego bloga cykl nowy i odbiegający od założonego charakteru tej stronki. 
Będzie on oparty o fotografie pewnej miłej, młodej damy, imieniem Zuzia.
Zapewniam, że cykl wart jest uwagi - jak zapowiada jego tytuł. Serdecznie zapraszam :)

środa, 10 listopada 2010

Babsi

     Babsi: tak pieszczotliwie nazywana jest czasem Bjork, osobowość i Artystka przez duże A. Przyznają to nawet ci, którzy preferują inne rodzaje muzyki, niż ta, uprawiana przez skośnooką Islandkę. Mój podziw budzi przede wszystkim jej twórczość muzyczna (choć ogromnych emocji doznawałam również oglądając Artystkę w obrazie "Tańcząc w ciemnościach", Larsa von Triera).
   Co mnie fascynuje w Bjork? Najpierw chyba magia jej muzyki, która ogarnia sobą wielkie przestrzenie dźwięku. Podziwiam
świeżość kompozycji,  rozmach aranżacji, oryginalność rozwiązań muzycznych, piękno frazy melodycznej, siłę i ekspresję wokalu. Poza tym jest to twórczość pełna treści i bardzo uduchowiona, a jej nadrzędną wartością jest niekwestionowany autentyzm przekazu. W muzyce Bjork i w niej samej nie ma cienia pozy, udawania, fałszu. Babsi ma w sobie jednocześnie bezbronne dziecko i pełną niezwykłej siły kobietę - to cudowny mariaż. I ta jej wyjątkowa inteligencja muzyczna :) 
Bjork mieści się w ścisłej czołówce moich najukochańszych i najbardziej podziwianych muzyków - jej twórczość porusza mnie do najdalej położonej komórki nerwowej :) Z pewnością nie jestem tu wyjątkiem. 
Bjork    Po lewej miniaturka prowadząca do zestawu moich ulubionych utworów, wynurkowanych na Wrzucie. Niestety, większość najpiękniejszych utworów stała się niedostępna (zamiast nich Wrzucacze proponują jakieś ohydne miksy i remiksy), więc nie zdołałam nawet uzbierać swojej magicznej jedenastki. Trudno. W okrojonej playliście znalazły się: All is full of love; Bachelorette; Gloomy sunday; Homeogenic; Hyperballad; Oceania; So broken; Unison.



środa, 15 września 2010

Wszystkich,

którzy tu zaglądają (w tym i siebie, bo ja stanowię swoją najliczniejszą publiczność :0) serdecznie przepraszam za zastój w interesie - czasu nie mam czegoś: rok szkolny się zaczął :( Udało mi się za to sprawić, by nie zacinały się niektóre muzyczne kawałki-wizytówki, co zdarzało się wcześniej bez znanej mi przyczyny. Playlisty też chodzą bez zarzutu - słuchajcie ich, mili moi, tak się natrudziłam, żeby fajnie podobierać do nich muzyczkę. Wszystkim odwiedzającym mojego bloga na przeprosiny i zachętę publikuję cudną fotkę Zuzi:



Czy nie słodki Robaczek?

sobota, 10 lipca 2010

Zapomniane skarby, cz. 1.

Jest wyjątkowo przejmująca. Ta... rozmowa Haliny Poświatowskiej z własnym sercem: nieustannie absorbującym i rozkapryszonym centrum życia osobistego, zarazem zasadniczym motywem i motorem twórczości. Lapidarność i piękno tekstu doskonale uzupełnia oszczędna muzyka Andrzeja Kurylewicza. Śpiewa Wanda Warska: głos i ekspresja absolutnie niepowtarzalne - dla kogo dziś taki głos i taka interpretacja mogą być wzorem? Jeśli jednak mogą, zapraszam na moją playlistę kilku cudownych utworów śpiewanych przez Panią Warską - jest tutaj

Pozwalam sobie na przetłumaczenie tekstu Haliny Poświatowskiej, choć mój angielski jest na poziomie szkoły podstawowej. Nie szkodzi, jak się komu nie podoba, niech mnie poprawi:) Po cichu liczę na to. A oto efekt nieodpowiedzialnych zabaw lingwistycznych: 

bird of my heart
don't be sad
I will feed you grain gladness
you'll shine...

bird of my heart
don't cry
I will feed you grain tenderness
you'll fly...

bird of my heart
with lowered wings
don't struggle
I'll feed you grain of death
you'll fall asleep...


piątek, 2 lipca 2010

Ruuuufus

Rufus Wainwright jest do Przędzalni bardzo pasujący. Nic prawie o nim nie wiem (link do oficjalnej strony: http://www.rufuswainwright.com/), ale tu zasadą jest dobra muzyka, a nie ekspertyzy biografii wraz z pikantnymi szczegółami. Mniejsza o okoliczności mojego pierwszego spotkania z Rufusem, dość że miało ono miejsce niedawno i ważne, że dobrze wpisuje się w zbiór bajek, których lubię słuchać. Co mi się w Rufusie podoba? Bez wysiłku śpiewa na koncertach, lubi karkołomne zabawy z rytmem, odkrywczo cytuje uznanych mistrzów (np. Maurice'a Ravela), przemyca sprytnie swoje sympatie musicalowe (chyba ma takie?), no i trochę przypomina mi inną ulubioną bajkę, pt. Thom Yorke. Miałam potworny problem z wyborem utworu do prezentacji, dlatego przewrotnie proponuję Rufusa w duecie z (troszkę zapomnianą w polskich mediach) Dido - piękny klimatyczny kasek. Bardzo też serdecznie polecam playlistę, którą zlepiłam sobie dzięki dobrym ludziom w Globalnej Pajęczynie. Znajduje się tutaj - jest to 11 piosenek, z których większość pochodzi z krążków Poses oraz Release The Stars.


sobota, 26 czerwca 2010

Wspomnienia anielskie

     Moja Przędzalnia aż kipi od kłębiących się w niej Rozmaitości. Ale jakiś elementarny porządek musi tu przecież być. Dlatego, po nieodżałowanym Michaelu, niechaj pośpiewa inny nieodżałowany - Jeff Buckley. Wybór kawałka na bloga był prosty: nie ma w muzyce drugiego takiego westchnienia, jak to, które inicjuje Hallelujah. Po wysłuchaniu Hallelujah serdecznie zapraszam tutaj - czyli na moją playlistę utworów Jeffa. Zgodnie z własną zasadą (nie przekraczać magicznej liczby 11), zamieszczam tam naprawdę wielką rozmaitość, ale za to żadnej z piosenek z osławionej i rewelacyjnej płyty Grace. Są natomiast i nagrania studyjne, i koncertowe, i rock, i blues, i piosenka francuska, kompozycje własne i covery... Dwa z utworów na tej liście to fajne, choć nietypowe smaczki. Pierwszy nosi tytuł Despite the tears: Buckley jest współautorem utworu i "tylko" pogrywa w nim na gitarze, śpiewa też chórki. Zamieszczam go, bo to doskonała kompozycja, moim zdaniem. Drugi, na końcu listy, Jeff śpiewa do spółki z Elizabeth Fraser, którą również bardzo cenię. Playlistę, serdecznie tu polecaną, tworzyłam z wielkim mozołem zakłopotanego liczbą 11 selekcjonera. Trzeba ją przesłuchać kilkakrotnie, by się utwierdzić, że Jeff Buckley wielkim muzykiem był.



piątek, 25 czerwca 2010

Do you remember him?

    Jak przypominają media: "Dokładnie rok temu – 25 czerwca – odszedł Michael Jackson, amerykański muzyk, artysta estradowy i tancerz, nazywany królem popu. Jego kariera i kontrowersyjne życie osobiste stały się nieodłączną częścią popkultury ostatnich czterech dekad". Kropka.
   
 

     Nie żebym była jakąś zapiekłą fanką Michaela, ale bardzo cenię go jako kompozytora, aranżera, producenta. Zostawił po sobie bogaty zbiór utworów tak plastycznych, że ich twórcze przekształcenia każą czuć podziw i dla kompozytora, i dla wielu interpretatorów.
     Michael Jackson
      W mojej playliście (miniatura wyżej) znalazły się piosenki raczej mniej znane lub może mniej popularyzowane. Kilka z nich zaskoczyło mnie samą (np. Little Susie). W zestawie, który udało mi się zlepić, znalazły się: Earth songFor all timeGhostsHeal the worldHuman natureIs it scaryLittle SusieMan in the mirrorSpeechlessSpeed demonThe Lady in my lifeThe way you make me feelWhatever happensWho is itWill you be there.
Polecam :)

niedziela, 20 czerwca 2010

Carlos Santana

Kiedyś fajnie Carlos Santana grał. Dziś niewiele już z tego zostało. Została technika, zniknęła magia. Magiczna była płyta Abraxas - wywołuje takie emocje, że... łoj, gdzie te czasy! Miałam problem z wyborem kawałka, ostatecznie Samba Pa Ti ustąpiła przed Mother's Daughter. Mam nadzieję, że spodoba się Zuzi, także Córeczce Mamusi :)
I jeszcze koniecznie playlista. Oto ona:
Carlos.Santana.Plays
To mieszanka rzeczy dawnych (pierwsze cztery) i nowszych (tych fajniejszych, moim zdaniem). W tych ostatnich Carlos towarzyszy uznanym wokalistom. Lista zawiera utwory:
1. Black magic woman; 2. Oye como va; 3. Incident at Neshabur; 4. Hope you're feeling better; 5. Chill out (things gonna change) [feat. Johny Lee Hooker]; 6. Pearls [feat. Angelique Kidjo and Josh Groban]; 7. Love of my life [feat. Dave Matthews and Carter Beauford].



piątek, 18 czerwca 2010

Echoes [live in Gdansk]

     Zakusił mnie come back, wynikający z mojej miłości do twórczości Davida Gilmoura. Po raz pierwszy kompozycja pojawiła się na płycie Meddle Pink Floyd, ale mnie szczególnie zachwyciła w swojej wersji powrotnej, grana podczas koncertu w Gdańsku: chodzi o Echoes. Pycha, którą można się sycić pół godziny bez mała: moc atrakcji! Jak policzyć, że utwór ma 40 lat, to po prostu chapeau bas!

 
Wcześniej fotka Davida z lat raczej młodzieńczych ;) Tworzenie playlisty, która jest tutaj, przebiegało boleśnie, co wynikało z konieczności licznych cięć. Pink Floydów uwielbiam niemal bezgranicznie, ale jakże łamać zasady (nie przekraczać liczby 11!), dobrowolnie przyjęte i własne na domiar?

wtorek, 8 czerwca 2010

Antony and the Johnsons

     Przepadam za twórczością Antonego Hegarty. Tu wrzucam Atrocities, odkryte przypadkiem, jak to w Przędzalni bywa często.
   Antony  < Po lewej zestaw, który serdecznie polecam. Zawiera: AeonBlue angelEpilepsy is dancingPoorest earRiver of sorrowSoft black starsThe guestsThe snow abidesTwilightWhere is my power.
     Wybór subiektywny, ma się rozumieć, cieszyłabym się, gdyby poza mną przypadł komuś jeszcze do gustu. Nie wiem, jak sądzą inni amatorzy tego Artysty, ale myślę, że naprawdę trudno go porównać z kimkolwiek - i jest to ważny, choć nie jedyny wyróżnik.


niedziela, 6 czerwca 2010

Madeleine Peyroux

     A oto Madeleine Peyroux. Zamieszczona niżej muzyczna wizytówka jest raczej refleksyjna, niż żywiołowa, bo bardzo lubię tę zadumę i tę barwę głosu, które tak sympatycznie kojarzą się z Billie Holiday. Pamiętam swoje zdumienie, gdy odkryłam, że Madeleine to biała młódka, a nie dojrzała czarna blues woman ;) Do swojej playlisty wybrałam 9, oczywiście różnych stylistycznie, utworów, które bardzo przypadły mi do gustu. Polecam serdecznie :)




niedziela, 30 maja 2010

Never Is A Promise

     Kocham Muzykę... z wzajemnością. Wiem to, bo szczęśliwie lgnie do mnie właśnie Muzyka, a omijają tandeta i kicz podszywające się pod nią. Wychwalam też Globalną Pajęczynę, ten Kantor Wymiany Myśli i Wrażeń, który w cudowny sposób pozwala dzielić się swoją Muzyką z innymi i czerpać ją od nich. W Przędzalni Rozmaitości przepuszczę przez swoje krosno: muzyczne tu i teraz, muzyczne kiedyś i gdzieś, w rozmaitych konfiguracjach. Tonacja liryczna splecie się z energicznym rytmem. Zapraszam... 
     Zaczniemy od ślicznej dziewczyny, Fiony Apple:
     Never is a promise odkryłam dopiero dziś i uważam, że jest w sam raz na pierwszego posta Prządki. Fionę znam od dawna i cenię, ma w sobie coś, co każe ją cenić. A Never jest piękne zjawiskowo.
     O Fionie Apple długo mówiło się, że jest bardzo niegrzeczną dziewczynką, co chętnie tłumaczono okolicznościami wydłubanymi z życia osobistego tejże. Pozostaje mieć nadzieję, że Fiona nie spreparowała własnego życiorysu, jak niejeden osobnik z muzycznej branży, na użytek swojej popularności.Tak, czy owak, proponuję garsteczkę jej twórczości...
Never is a promise...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...